Sejm i Rząd

Podwyżki w budżetówce 2027: rząd skłania się ku 3 proc.

Rząd szykuje podwyżki dla budżetówki na 2027 rok. Nieoficjalnie mówi się o 3 proc. wzroście płac. Sprawdź, co to oznacza dla pracowników i emerytów.

Redakcja · 8 czerwca 2026
Close-up of Polish Zloty banknotes on a calculator with a calendar in the background.
Fot. Niepoddawajsie.pl Luk / Pexels · Pexels License

Rząd Donalda Tuska zbliża się do podjęcia kluczowych decyzji dotyczących finansów publicznych na 2027 rok. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że podwyżki wynagrodzeń w sferze budżetowej mogą wynieść około 3 procent. Ostateczne ustalenia mają zapaść na posiedzeniu Rady Ministrów.

Spór między resortami o wysokość podwyżek

W tle decyzji rządowych trwa klasyczny spór między Ministerstwem Finansów a Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Szef resortu finansów Andrzej Domański opowiada się za ostrożnym podejściem — proponuje, by wzrost płac w budżetówce był równy prognozowanej inflacji, która według rządowych szacunków ma wynieść w przyszłym roku 2,5 procent.

Po drugiej stronie stoi resort kierowany przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, który wstępnie zaproponował podwyżki na poziomie 3,7 procent. Jak wynika z informacji po poniedziałkowym posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów, kompromisem ma być wzrost wynagrodzeń o 3 procent — powyżej inflacji, co zdaniem rządu ma istotne znaczenie zarówno dla pracowników sfery publicznej, jak i dla kształtowania poziomu płacy minimalnej.

Płaca minimalna 2027 — ile wyniesie?

Resort pracy rekomendował podniesienie minimalnego wynagrodzenia do 4986 złotych brutto miesięcznie, co odpowiadałoby 50 procentom średniej płacy w gospodarce. Stawka godzinowa miałaby wzrosnąć do 32,60 zł. W porównaniu z aktualnym poziomem oznaczałoby to wzrost o 180 złotych miesięcznie, czyli o 3,7 procent.

Jeżeli jednak rząd zatwierdzi ogólny wskaźnik podwyżek na poziomie 3 procent, płaca minimalna w 2027 roku ukształtuje się w okolicach 4952 złotych. To wciąż wyraźny wzrost, choć niższy od pierwotnej propozycji ministerstwa pracy.

Waloryzacja emerytur i rent — co wiemy na dziś?

Rząd planuje waloryzację świadczeń emerytalnych i rentowych zgodnie z ustawowym minimum. Przepisy zakładają, że wskaźnik waloryzacji nie może być niższy niż suma wskaźnika inflacji oraz 20 procent realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za rok poprzedzający podwyżkę.

Przy prognozowanej inflacji na poziomie 2,5 procent i realnym wzroście płac szacowanym na 3,4 procent, minimalny wskaźnik waloryzacji emerytur i rent mieściłby się w przedziale od 3,18 do 3,48 procent. Wyższy wynik — bliżej górnej granicy — byłby możliwy przy uwzględnieniu inflacji w gospodarstwach domowych emerytów, która według prognoz ma sięgnąć 2,8 procent.

Ostateczny wskaźnik znany dopiero w lutym

Warto podkreślić, że obecne wyliczenia mają charakter wyłącznie planistyczny — służą do prognozowania wydatków budżetowych. Rzeczywisty wskaźnik waloryzacji zostanie ogłoszony w lutym 2026 roku, gdy znane będą finalne dane o inflacji i wzroście wynagrodzeń za rok bieżący.

Już teraz pojawiają się sygnały, że inflacja może okazać się wyższa niż zakładane 2,5 procent. W rządowych założeniach makroekonomicznych uwzględniono scenariusz szokowy związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie — w jego ramach inflacja w 2025 roku mogłaby sięgnąć nawet 3,2 procent. Wyższy odczyt inflacji automatycznie przełożyłby się na wyższy wskaźnik waloryzacji świadczeń.

Wysoki deficyt wymusza ostrożność

Kontekstem dla wszystkich tych decyzji jest trudna sytuacja w finansach publicznych. Wysoki deficyt budżetowy sprawia, że Ministerstwo Finansów konsekwentnie hamuje oczekiwania płacowe i socjalne. Domański dąży do minimalizowania wydatków, co nieuchronnie prowadzi do napięć z resortami odpowiedzialnymi za politykę społeczną i pracę.

Decyzje, które rząd ma podjąć na wtorkowym posiedzeniu, wyznaczą ramy dla projektu budżetu państwa na 2027 rok. Przyjęte wskaźniki staną się podstawą do prognozowania wydatków na wynagrodzenia w sektorze publicznym, świadczenia emerytalne oraz transfery społeczne — łącznie stanowiące jeden z największych bloków po stronie wydatkowej budżetu.

Ostateczny kształt budżetu na 2027 rok poznamy w kolejnych miesiącach, jednak już dziś widać, że rząd stara się balansować między presją społeczną a dyscypliną fiskalną.

Na podstawie: Money.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.