Greenwashing w Polsce czeka rok dłużej. Sejm przesunął wejście przepisów
Senat przyjął ustawę zakazującą greenwashingu, ale jej wejście w życie opóźni się o rok — do 2027 zamiast 2026. Co to oznacza dla firm i konsumentów?
Polska będzie walczyć z zielonym marketingiem, ale z opóźnieniem. Senat zaakceptował 24 września ustawę zakazującą greenwashingu, jednak jej wejście w życie przesunięto o rok — do 27 września 2027 roku zamiast pierwotnie planowanego 27 września 2026 roku.
Opóźnienie wynika z decyzji Sejmu podjętej 4 września, który przegłosował zmianę terminu implementacji dyrektywy unijnej 2024/825 (EmpCo). Projekt ustawy przygotował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a jego głównym celem jest wprowadzenie zakazu bezpodstawnych twierdzeń o ekologiczności produktów jako czarnej praktyki rynkowej.
Czym jest greenwashing i dlaczego go zakazać?
Greenwashing to wprowadzanie konsumentów w błąd poprzez fałszywe lub przesadzone twierdzenia o ekologiczności produktów lub usług. Choć w Polsce obowiązuje już zakaz wprowadzania w błąd na rynku — przepis funkcjonuje od kilkunastu lat — nowe przepisy będą znacznie bardziej restrykcyjne wobec zielonego marketingu.
Bezpodstawne deklaracje o zrównoważonym charakterze towaru będą traktowane jako czarna praktyka rynkowa. To oznacza, że firmy nie będą mogły swobodnie posługiwać się ekologicznym wizerunkiem bez merytorycznego uzasadnienia. Każde twierdzenie o „zrównoważonym” produkcie będzie wymagać certyfikatu lub innego dokumentu potwierdzającego takie cechy.
Jaki jest harmonogram wdrażania przepisów?
| Etap | Data | Znaczenie |
|---|---|---|
| Przyjęcie ustawy przez Senat | 24 września 2024 | Senat zatwierdził zmianę terminu implementacji |
| Przegłosowanie zmian przez Sejm | 4 września 2024 | Sejm zdecydował o opóźnieniu o 1 rok |
| Możliwość UOKiK do stawiania zarzutów | Od 2025 roku | Urząd będzie egzekwować przepisy przed ich pełnym wejściem |
| Wejście przepisów w życie | 27 września 2027 | Ostateczny termin implementacji dyrektywy unijnej |
Decyzja o przesunięciu terminu nie oznacza jednak całkowitego zawieszenia działań. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów będzie uprawniony do stawiania zarzutów firmom za bezpodstawne twierdzenia o ekologiczności już od 2025 roku, czyli jeszcze przed oficjalnym wejściem ustawy w życie.
Czego chciały branże, a czego Sejm nie zaakceptował?
Postulaty o dodatkowe ułatwienia wniósł biznes — Konfederacja Lewiatan oraz Polska Federacja Producentów Żywności. Branże prosiły o 24-miesięczny okres przejściowy dla dostosowania się do nowych wymogów oraz zwolnienie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z obowiązków sprawozdawczych związanych z egzekwowaniem przepisów.
Sejm jednak odrzucił oba postulaty. Oznacza to, że firmy będą miały standardowy czas na przystosowanie się do zmian, a UOKiK będzie zobowiązany do pełnego raportowania swoich działań kontrolnych. Ustawa została już przekazana prezydentowi.
Co to oznacza dla polskich firm i konsumentów?
Opóźnienie wejścia przepisów daje przedsiębiorstwom dodatkowy rok na przygotowanie się do zmian. Firmy będą musiały przeanalizować swoją strategię marketingową, zwłaszcza w segmentach produktów deklarowanych jako ekologiczne lub zrównoważone. Każde takie twierdzenie będzie wymagać dokumentacji potwierdzającej jego zasadność.
Dla konsumentów zmiana oznacza potencjalnie większą przejrzystość rynku. Zamiast pełnego zakazów od 2026 roku, proces będzie stopniowy — UOKiK będzie już od 2025 roku mógł interweniować w przypadku flagrantnych przypadków greenwashingu. To pozwoli na edukację rynku i stopniowe dostosowanie się przedsiębiorstw do nowych standardów.
Polska implementuje w ten sposób unijną dyrektywę, która ma na celu wzmocnienie ochrony konsumentów przed manipulacją ekologiczną. Jednocześnie termin 2027 roku daje biznesowi czas na reorganizację procesów i etykietowania produktów bez szoku rynkowego.
Na podstawie: Prawo.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.