Local content w przetargach: rząd chce polskich firm, branża domaga się równych warunków
Rząd promuje krajowe firmy w inwestycjach infrastrukturalnych, ale branża ostrzega przed ryzykami.
Rząd stawia na wzmacnianie udziału krajowych firm w realizacji inwestycji infrastrukturalnych, ale branża budowlana domaga się równych warunków konkurowania zamiast sztywnych ograniczeń na komponenty zagraniczne.
Polityka promowania local content — czyli zwiększania udziału krajowych podmiotów w dużych projektach — to element rządowej filozofii gospodarczej realizowanej przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. W kwietniu tego roku inaugurowano projekt “Local Content. Z korzyścią dla Polski”, a w czerwcu premier Donald Tusk podpisał “kodeks dobrych praktyk w zakresie zwiększenia przez spółki z udziałem Skarbu Państwa udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych”.
Celem wytycznych jest polonizowanie łańcuchów dostaw, zwiększanie konkurencyjności krajowych przedsiębiorstw, zmniejszanie uzależnienia od zewnętrznych dostaw oraz budowanie odporności gospodarki. Jednak sposób wdrażania tej idei budzi zastrzeżenia ekspertów z branży.
Równe warunki konkurowania zamiast definicji polskości
Marita Szustak, prezes Track Tec Construction oraz Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, podkreśla, że rodzime firmy są już w stanie konkurować z zagranicznymi podmiotami, ale wymaga to zmiany podejścia zamawiających. “Trudno zdefiniować polskość w polskości po tylu latach, odkąd mamy środki z Unii Europejskiej” — wskazuje.
Kluczowy postulat branży dotyczy sposobu określania przedmiotu zamówienia. Zamiast sztywnych wymogów dotyczących pochodzenia kapitału czy komponentów, eksperci proponują zmianę podejścia zamawiających, którzy często zakładają, że rozwiązania zagraniczne są zawsze lepsze. “Musimy pamiętać, że dobre praktyki Ministerstwa Aktywów Państwowych dotyczą tylko tych obszarów, które nie są objęte Prawem zamówień publicznych” — wyjaśnia Szustak.
Branża postuluje również:
- ograniczenie liczby wymaganych referencji i ich wysokości,
- dokładne zbadanie rynku pod kątem potencjału polskich firm,
- profesjonalizację zamawiających,
- sprawne planowanie inwestycji, aby firmy mogły się do nich przygotować.
Ryzyko nadmiernego zamykania się na świat
Rafał Kański, dyrektor generalny Aldesy Polska, wskazuje na poważne zagrożenia związane ze zbytnim ograniczaniem dostępu do dostawców zagranicznych. “Zbytnie zamykanie się na potencjał pozalokalny może sprawić, że przy wielkiej skali inwestycji, które planujemy, rynek się zatka” — wyjaśnia.
Konkretne konsekwencje mogą być poważne:
| Problem | Skutek |
|---|---|
| Ograniczenie dostępu do surowców (np. stali) | Wyższa cena, mniejsza dostępność |
| Brak zdolności logistycznych i wydobywczych | Wzrost kosztów inwestycji |
| Brak doświadczenia w nowych technologiach | Niemożność realizacji złożonych projektów |
| Izolacja od międzynarodowych partnerów | Utrata dostępu do wiedzy i kompetencji |
Ekspert podaje przykład kolei dużych prędkości: “W Polsce nie mamy tradycji jej budowania, więc nie mamy doświadczonych w tym segmencie firm. Są jednak na świecie takie przedsiębiorstwa, które w partnerstwach mogą wnieść wartość dodaną, wiedzę i doświadczenie niezbędne przy takich projektach”.
Co to oznacza: Polska, jako członek Unii Europejskiej, nie może jednostronnie zamykać granic dla zagranicznych dostawców, jeśli jednocześnie chce eksportować swoje produkty na rynki zagraniczne. Nadmierne ograniczenia mogą podnieść koszty inwestycji infrastrukturalnych i opóźnić ich realizację.
Rzeczywiste bariery dla wykonawców
Dyskusje na Kongresie Infrastruktury Polskiej ujawniły, że główne problemy dla firm budowlanych nie wynikają z konkurencji zagranicznej, ale z systemu zamówień publicznych i procedur administracyjnych.
Dostęp do finansowania
Marita Szustak podkreśla, że “przy realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych największą barierą dla małych i średnich przedsiębiorstw jest przede wszystkim dostęp do instrumentów finansowych”. Zamawiający mogliby zmniejszać wysokość wadiów i zabezpieczeń umowy — przykładem dobrej praktyki jest spółka PKL, która już to zrobiła.
Opóźniające się decyzje administracyjne
Dla wszystkich wykonawców główną przyczyną opóźnień są decyzje administracyjne, a nie sama konkurencja zagraniczna. To stanowi większą barierę niż kwestie pochodzenia kapitału czy komponentów.
Brak przewidywalności przetargów
Rafał Kański zwraca uwagę na brak przewidywalności w ogłaszaniu postępowań: “Przetargi są ogłaszane z opóźnieniem, a także kumulują się w czasie. To powoduje, że rynek walczy o postępowania, również w procedurach odwoławczych w Krajowej Izbie Odwoławczej”.
Dane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pokazują skalę problemu: w 2026 roku średnia długość postępowania przetargowego wyniosła 15 miesięcy, wzrost z 11 miesięcy w poprzednich latach. W 2025 roku złożono 46 odwołań w 30 postępowaniach i 11 skarg do sądów.
Polityka zakupowa państwa jako narzędzie
Zamiast skupiać się na definicji local content, eksperci proponują rozwijanie już działających narzędzi. Rząd w marcu przyjął “Politykę zakupową państwa na lata 2026–2029”, która określa priorytety w obszarze zamówień publicznych:
- budowanie konkurencyjności i potencjału polskiej gospodarki,
- wzmocnienie odporności państwa,
- profesjonalizacja rynku zamówień publicznych,
- dialog uczestników rynku, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw.
Dokument podkreśla znaczenie dialogu między wytwórcami lokalnymi a zamawiającymi, co mogłoby zagwarantować bezpieczeństwo zamówień i wzmacniać lokalne społeczności.
Co to oznacza: Zamiast wprowadzania nowych, sztywnych wymogów dotyczących polskości komponentów, warto skupić się na usprawnieniu istniejącego systemu zamówień publicznych, zmniejszeniu barier finansowych dla MŚP i przyspieszeniu procedur administracyjnych. To byłoby bardziej efektywnym sposobem wspierania polskich firm niż ograniczanie dostępu do zagranicznych dostawców.
Konsensus branży
Experci zgadzają się, że wzmacnianie udziału krajowego — firm, pracowników i technologii — w inwestycjach infrastrukturalnych jest potrzebne. Jednak kluczowy pozostaje sposób wdrażania tej idei. Marita Szustak podsumowuje: “Kluczowe jest wykorzystanie polskiego przemysłu i potencjału bez względu na to, jakiego pochodzenia jest kapitał w danej firmie”.
Branża oczekuje, że zamawiający zmienią podejście polegające na automatycznym faworyzowaniu rozwiązań zagranicznych, ale jednocześnie postuluje zachowanie otwartości na międzynarodową współpracę i dostęp do materiałów oraz doświadczenia, które są niezbędne do realizacji złożonych projektów infrastrukturalnych.
Najczęstsze pytania
Co to jest local content w przetargach infrastrukturalnych?
Local content to polityka polegająca na zwiększaniu udziału krajowych firm, pracowników, materiałów i technologii w realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych. Rząd promuje to poprzez projekt 'Local Content. Z korzyścią dla Polski' i kodeks dobrych praktyk podpisany przez premiera Donalda Tuska w czerwcu.
Jakie są główne bariery dla polskich firm w przetargach?
Eksperci wskazują trzy główne problemy: trudny dostęp do instrumentów finansowych (wadiów, zabezpieczeń), opóźniające się decyzje administracyjne oraz brak przewidywalności w ogłaszaniu przetargów, które często są ogłaszane z opóźnieniem i kumulują się w czasie.
Czy ograniczenie dostępu do zagranicznych dostawców jest bezpieczne?
Nie — eksperci ostrzegają, że zbytnie zamykanie się na dostawców zagranicznych może spowodować braki materiałów (np. stali), ograniczoną zdolność logistyczną i wydobywczą, a w konsekwencji wzrost kosztów inwestycji. Polska jest członkiem UE i nie może jednostronnie zamykać granic.
Ile czasu trwa procedura przetargowa na inwestycje infrastrukturalne?
W 2026 roku średnia długość postępowania przetargowego wyniosła 15 miesięcy, wzrost z 11 miesięcy w poprzednich latach. Przyczyną są liczne odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej i skargi do sądów.
Co zaproponowała branża zamiast skupiania się na definicji local content?
Eksperci postulują rozwijanie już działających narzędzi, takich jak 'Polityka zakupowa państwa', profesjonalizację zamawiających, zmianę sposobu definiowania przedmiotu zamówienia oraz zmniejszenie wymogów finansowych dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Na podstawie: Newseria BIZNES. Tekst opracowany redakcyjnie.