Rząd Tuska puchnie wbrew obietnicom: 108 ministrów i wiceministrów
Donalda Tuska wielokrotnie obiecywał odchudzenie rządu, ale jego gabinet liczy 108 ministrów i wiceministrów — więcej niż u Morawieckiego.
Rząd Donalda Tuska puchnie w oczach wbrew wielokrotnym deklaracjom premiera o zmniejszeniu liczby ministrów i wiceministrów. Obecny gabinet liczący 108 stanowisk ministerialnych jest większy nawet od rekordowego rządu Mateusza Morawieckiego, choć premier KO obiecywał dokładnie odwrotnie.
Jak wyglądają obietnice Tuska?
Donald Tusk składał deklaracje o odchudzeniu rządu wielokrotnie w ostatnich latach. W wrześniu 2023 roku zapowiadał zmniejszenie liczby ministrów i wiceministrów. W lutym 2025 roku stwierdził, że jego rząd będzie „jeden z najmniejszych w Europie, jeśli chodzi o strukturę rządu”. Najnowsza deklaracja padła w lipcu 2025 roku, kiedy premier mówił o „odchudzeniu składu rządu” i zapowiadał decyzje o zmniejszeniu liczby sekretarzy i podsekretarzy stanu.
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zamiast zmniejszenia, liczba stanowisk wzrosła, a gabinet Tuska stał się jednym z największych w ostatnich latach.
Jak duży jest obecnie rząd Tuska?
Struktura gabinetu Donalda Tuska wygląda następująco: jeden premier, 19 ministrów konstytucyjnych, 13 ministrów w kancelarii premiera i aż 76 wiceministrów. Łącznie daje to 108 ministrów i wiceministrów. Do tego dochodzi 18 pełnomocników rządu, w tym nowo powołana prof. Barbara Mróz-Gorgoń jako pełnomocniczka ds. promocji marki Polski.
Dla porównania — gabinet Mateusza Morawieckiego w czerwcu 2022 roku liczył sobie 16 szefów resortów, czterech ministrów bez teki i 83 wiceministrów. Razem dało to 103 osoby, czyli o pięć mniej niż obecny rząd Tuska.
| Parametr | Rząd Tuska (2025) | Rząd Morawieckiego (czerwiec 2022) |
|---|---|---|
| Ministrowie konstytucyjni | 19 | 16 |
| Ministrowie w KPRM | 13 | 4 |
| Wiceministrowie | 76 | 83 |
| Razem ministrów i wiceministrów | 108 | 103 |
Skąd się bierze taka liczba ministrów?
Rozbudowana struktura rządu Tuska wynika przede wszystkim z układów koalicyjnych. Gabinet tworzą politycy z pięciu partii: 30 z Koalicji Obywatelskiej, 12 z PSL, 13 z Polski 2050, 17 z Nowej Lewicy, 2 z Centrum i po jednym z Centrum dla Polski oraz Zielonych. Do tego dochodzi 34 bezpartyjnych członków gabinetu.
Każda z partii koalicji chce mieć „kawałek tortu dla siebie” — jak wyjaśniła politolog prof. Agnieszka Kasińska-Metryka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Szeroka koalicja oznacza konieczność kompromisów i podziału stanowisk, aby utrzymać równowagę między partnerami.
Najwięcej wiceministrów przypadło resortem spraw wewnętrznych i administracji oraz spraw zagranicznych. Marcin Kierwiński i Radosław Sikorski mają po sześciu zastępców.
Ile kosztuje utrzymanie takiego rządu?
Utrzymanie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów to znaczący koszt dla budżetu. Na koniec kwietnia 2026 roku w KPRM zatrudnionych było 767 osób, a średnia pensja brutto wynosiła ponad 10 800 złotych. Najniższe wynagrodzenie brutto wynosiło 6 538 złotych, a najwyższe 22 429 złotych.
W budżecie państwa na 2026 rok przeznaczono ponad 648 milionów złotych na utrzymanie KPRM. Kwota ta obejmuje całą administrację podlegającą kancelarii premiera, w tym urzędy wojewódzkie, szereg instytucji centralnych oraz programy realizowane przez rząd.
Co się stało z obietnicami wyborcymi?
Koalicja Obywatelska do ostatnich wyborów parlamentarnych szła z „100 konkretami”, wśród których znalazła się obietnica zmniejszania liczby rządowych agencji, instytutów i ministrów. Gabinet Tuska w ciągu dwóch i pół roku faktycznie zlikwidował Instytut Pokolenia i Instytut De Republica, które powstały za rządów Morawieckiego.
Jednocześnie jednak część powołanych za czasów PiS agencji zachowano, jak Narodowy Instytut Wolności. Liczba wiceministrów nie uległa drastycznym cięciom, wręcz przeciwnie — wzrosła.
KO obiecywała także powołanie Ministerstwa Przemysłu. Taki resort z siedzibą w Katowicach powstał w marcu 2024 roku, ale ponad rok później został włączony do resortu energii — co można interpretować jako częściową realizację obietnic o zmniejszeniu struktury rządu.
Co to oznacza dla polityki rządowej?
Rozbudowany rząd Tuska ma zarówno plusy, jak i minusy. Z jednej strony, szeroka reprezentacja partii koalicji w strukturze władzy pozwala na utrzymanie równowagi i spójności koalicji. Z drugiej strony, politolodzy zwracają uwagę, że wielkość rządu nie przekłada się na skuteczność.
Prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego podkreśla, że szeroki rząd to koszt utrzymywania równowagi w koalicji. Dodaje również, że brak zaplecza eksperckiego we wszystkich partiach powoduje, że stanowiska wiceministrów zazwyczaj zajmują politycy, a nie specjaliści. Zapowiedzi zmniejszenia rządu można więc potraktować jako strategię „cóż szkodzi obiecać”.
Prof. Kasińska-Metryka zauważa natomiast, że elektorat może nie doceniać zmniejszenia biurokracji w rządzie, biorąc pod uwagę inne problemy, którymi żyje opinia publiczna. Jednak drastyczne ograniczanie składu rządu mogłoby oznaczać, że wybrane obszary nie są traktowane przez władze jako priorytetowe — co byłoby przejawem populizmu i braku odpowiedzialności.
Na podstawie: Fakt. Tekst opracowany redakcyjnie.