Rząd sięga po głosy prawicy. Plan na ustawę o małżeństwie LGBT+
Koalicja rządowa szuka poparcia dla ustawy o statusie osoby najbliższej, którą zawetował prezydent Nawrocki. Brakuje jej 33 głosów do większości kwalifikowanej.
Rząd przygotowuje się do drugiej próby uchwalenia ustawy o statusie osoby najbliższej, szukając poparcia wśród posłów prawicy, aby obejść weto prezydenta Nawrockiego.
Dlaczego rząd wraca do ustawy?
Katarzyna Kotula zapowiedziała 23 sierpnia w telewizji TVN24, że koalicja rządowa podejmie próbę obalenia weta głowy państwa. Prezydent Nawrocki zawetował ustawę 17 lipca, zatrzymując przepisy mające uregulować sytuację prawną par jednopłciowych. Wznowienie procedury zaplanowano na pierwsze posiedzenie Sejmu po przerwie wakacyjnej.
Decyzja o ponownym głosowaniu sygnalizuje determinację rządu, aby nie rezygnować z reformy, mimo początkowego niepowodzenia. Jednocześnie wskazuje na skalę trudności politycznych, jakie czekają koalicję w Sejmie.
Jaki jest stan sił w parlamencie?
Przełamanie prezydenckiego weta wymaga większości kwalifikowanej — co najmniej trzech piątych głosów przy obecności połowy posłów. Oznacza to konkretnie 276 głosów.
Koalicja rządowa dysponuje 240 głosami ze swoich klubów, do których dochodzą 3 posłowie niezrzeszeni. Razem daje to 243 głosy. Różnica jest znaczna: brakuje minimum 33 głosów do osiągnięcia wymaganego progu.
| Źródło głosów | Liczba posłów |
|---|---|
| Koalicja rządowa | 240 |
| Posłowie niezrzeszeni wspierający | 3 |
| Razem koalicja | 243 |
| Potrzebna większość kwalifikowana | 276 |
| Brakujące głosy | 33 |
Gdzie szukać brakujących głosów?
Głównym celem negocjacji jest klub Rozwój Plus, który zrzesza 40 posłów pochodzących z byłego Prawa i Sprawiedliwości. Uzyskanie poparcia choćby połowy z nich rozwiązałoby problem matematyczny koalicji.
Dodatkowe głosy mogą pochodzić z partii Razem, która zapewnia 4 głosy. Jednak historia poprzedniego głosowania pokazuje, że liczby mogą być zmienne — podczas wcześniejszej próby 4 posłów z PSL głosowało przeciwko ustawie, co świadczy o wewnętrznych podziałach w koalicji.
Co się już zmieniło na poziomie praktycznym?
Rząd nie czeka biernie na wynik głosowania. 23 sierpnia weszło w życie rozporządzenie zmieniające wzory aktów małżeństwa, a już dzień później, 24 sierpnia, pierwszych 11 par jednopłciowych otrzymało nowe akty małżeństwa zgodnie z nowymi wytycznymi. Wicepremier Krzysztof Gawkowski ogłosił tę informację na konferencji prasowej.
Instytucje państwowe — Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz Narodowy Fundusz Zdrowia — już honorują prawa małżonków LGBT+ do zabezpieczenia społecznego. To oznacza, że nawet bez ustawy, na poziomie rozporządzenia i praktyki administracyjnej, część praw małżonków jest już realizowana.
Co zmieni uchwalenie ustawy?
Ustawa o statusie osoby najbliższej gwarantowałaby parom jednopłciowym kompleksowe zabezpieczenie poprzez umowę u notariusza. To byłoby rozwiązaniem bardziej stabilnym i wszechstronnym niż obecne rozporządzenia, które mogą być zmieniane w przyszłości przez inny rząd czy administrację.
Dla par jednopłciowych oznaczałoby to pewność prawną w kwestiach dziedziczenia, opiekunostwa, dostępu do informacji medycznej i innych aspektów życia wspólnego, które heteroseksualne małżeństwa posiadają automatycznie.
Co to oznacza dla dyskusji politycznej?
Sytuacja pokazuje głębokie podziały w polskim parlamencie w kwestii praw LGBT+. Koalicja rządowa, mimo że dysponuje większością zwykłą, nie ma wystarczającego poparcia do przełamania weta przy większości kwalifikowanej. To wymusza negocjacje z posłami spoza koalicji, co zawsze wiąże się z niepewnością wyniku.
Jednocześnie fakt, że rozporządzenie już weszło w życie i pierwsze pary otrzymały nowe akty małżeństwa, pokazuje, że reforma jest realizowana etapami — zarówno na poziomie ustawodawczym, jak i administracyjnym. Rząd stara się więc zmienić rzeczywistość prawną niezależnie od wyniku głosowania w Sejmie, choć ustawa zapewniłaby znacznie solidniejszą podstawę prawną.
Na podstawie: OKO.press. Tekst opracowany redakcyjnie.