Sejm publikuje analizy legislacyjne jako obrazki. Naruszenie dostępności cyfrowej
Ponad 5500 stron sejmowych analiz legislacyjnych trafia do sieci jako nieprzeszukiwalne skany.
Reforma legislacyjna wprowadzona po wyborach 2023 miała zwiększyć transparentność pracy Sejmu poprzez obowiązkowe analizy ekspertów dla każdego projektu ustawy. Tymczasem sposób publikacji tych materiałów stanowi przeszkodę w dostępie do nich — dokumenty trafiają do rejestru sejmowego wyłącznie jako skany bez warstwy tekstowej.
Skany zamiast dokumentów cyfrowych — co się zmieniło?
Sejm zatrudnia niezależnych ekspertów, którzy przygotowują oceny skutków regulacji (OSR) i analizy legislacyjne dla projektów ustaw. Przed rokiem 2024 projekty poselskie mogły być uchwalane bez takich materiałów. Teraz obowiązek analiz rozciąga się na wszystkie inicjatywy — rządowe, poselskie, senackie, obywatelskie i prezydenckie.
Od początku obecnej kadencji parlamentu powstało już ponad 5500 stron tego typu dokumentów. Jednak zamiast publikować je w formacie tekstowym (PDF z warstwą tekstową, DOCX, HTML), Kancelaria Sejmu zamienia je w obrazki — czyli skany bez możliwości przeszukiwania, kopiowania fragmentów czy automatycznego przetwarzania przez oprogramowanie.
Ustawa o dostępności cyfrowej — od 2019 roku obowiązkowa
Polska ma od 2024 roku rozszerzoną ustawę o dostępności cyfrowej, która obowiązuje od 2019 roku. Przepisy jasno stanowią, że dokumenty publiczne powinny być dostępne dla osób niepełnosprawnych i — szerzej — dla każdego użytkownika. Skany bez warstwy tekstowej nie spełniają tego warunku: osoba niewidoma nie może ich odczytać za pomocą czytnika ekranu, a każdy badacz ma utrudniony dostęp do informacji.
Prawo dostępu do informacji publicznej, które stanowi filar transparentności, również wymaga, by dane były użyteczne. Dokument, który można tylko wydrukować lub przeglądać wzrokowo, ale nie przeszukać ani zautomatyzować, jest mniej przydatny niż dokument cyfrowy.
Petycja Klubu Jagiellonika i brak odpowiedzi Kancelarii
24 sierpnia Klub Jagielloński złożył petycję do Marszałka Sejmu, wskazując na naruszenie ustawy o dostępności cyfrowej oraz niezgodność z Programem otwierania danych na lata 2021–2027. Petycja zwraca uwagę na paradoks: reforma stanowienia prawa ma zwiększać wiedzę o procesach legislacyjnych, ale publikacja analiz jako obrazków uniemożliwia ich faktyczne wykorzystanie.
Kancelaria Sejmu nie odpowiedziała na pytania w tej sprawie od 19 sierpnia. Jednym z ostatnich przykładów jest 18-stronicowa analiza dotycząca zagadnień związanych z Ostrowem Tumskim w Poznaniu, opublikowana 24 sierpnia — również w formacie skanu.
Praktyczne konsekwencje: co to oznacza dla dostępu do informacji?
| Aspekt | Dokument cyfrowy (PDF z tekstem) | Skan-obrazek |
|---|---|---|
| Przeszukiwanie | Możliwe | Niemożliwe |
| Kopiowanie tekstu | Tak | Nie |
| Odczyt przez czytnik ekranu | Tak | Nie |
| Automatyczne przetwarzanie | Możliwe | Niemożliwe |
| Dostęp dla osób niepełnosprawnych | Zgodny z ustawą | Naruszenie |
| Wykorzystanie w badaniach | Łatwe | Utrudnione |
Dla posłów, dziennikarzy, badaczy i obywateli zainteresowanych pracą parlamentu to oznacza, że dostęp do analiz legislacyjnych — czyli materiałów, które powinny być fundamentem publicznej debaty nad projektami ustaw — jest de facto ograniczony. Skan można przeczytać, ale nie można go przeszukać, cytować automatycznie czy przetwarzać algorytmicznie.
Poselskie tablety, które służą do komunikacji i doręczania dokumentów sejmowych, mogą rozpowszechniać te nieprzystępne materiały wśród parlamentarzystów, ale nie rozwiązują problemu dostępu publicznego.
Konflikt z deklaracjami o otwartości danych
Program otwierania danych na lata 2021–2027, do którego Polska się zobowiązała, zakłada właśnie to — że dane publiczne będą rzeczywiście otwarte, czyli dostępne w formacie możliwym do przetwarzania i ponownego wykorzystania. Skany tego nie spełniają.
Reforma legislacyjna po wyborach 2023 miała być krokiem w kierunku większej transparentności. Jednak sposób, w jaki Sejm publikuje materiały analityczne, pokazuje, że przeszkody mogą być nie w braku woli dzielenia się wiedzą, ale w praktycznych decyzjach dotyczących techniki publikacji.
Na podstawie: OKO.press. Tekst opracowany redakcyjnie.