Ustawa o krajowych środkach ograniczających: Sejm uchwalił, opozycja alarmuje
Sejm uchwalił ustawę o krajowych środkach ograniczających (druk 3003). Minister spraw wewnętrznych zyska nowe uprawnienia, a opozycja ostrzega przed…
Ustawa o krajowych środkach ograniczających, oznaczona drukiem 3003, to nowy instrument prawny, który pozwala państwu polskiemu zamrażać majątek wskazanych podmiotów bez udziału sądu. Sejm przegłosował projekt, a jego przeciwnicy z opozycji zapowiadają, że zrobią wszystko, by nie wszedł w życie w obecnym kształcie.
Jak działa nowa lista sankcyjna?
Podmioty trafiają na krajową listę sankcyjną nie w wyniku procesu sądowego, lecz na mocy decyzji administracyjnej ministra spraw wewnętrznych i spraw wewnętrznych. Skutek jest natychmiastowy: środki finansowe i zasoby gospodarcze zostają zamrożone od chwili wpisu.
Kluczowa różnica względem klasycznego postępowania karnego polega na tym, że decyzja administracyjna wyprzedza ewentualny wyrok. Osoba wpisana na listę dowiaduje się o ograniczeniach w praktyce wcześniej, niż mogłaby się bronić przed sądem powszechnym.
Na jakiej podstawie można trafić na listę?
Ustawa wskazuje dwie główne podstawy wpisu: bezpieczeństwo narodowe oraz podstawowy interes bezpieczeństwa państwa. Wystarczającą przesłanką ma być uzasadnione przypuszczenie, że pieniądze lub zasoby mogłyby zostać wykorzystane w sposób zagrażający tym wartościom.
Nowością jest przesłanka z artykułu 4, dotycząca wspierania obcej ingerencji i manipulacji informacyjnej. To właśnie ona budzi najwięcej kontrowersji, ponieważ jej granice nie są w tekście precyzyjnie określone.
Czy można się odwołać i czy to coś zmienia?
Odwołanie do sądu administracyjnego jest możliwe, jednak jego złożenie nie powoduje automatycznego wstrzymania skutków decyzji. Oznacza to, że zamrożenie środków trwa również w czasie postępowania odwoławczego.
Prawnik Maciej Oniszczuk, który wyjaśniał założenia projektu, zwracał uwagę właśnie na ten brak automatycznego wstrzymania skutków. Dla osoby objętej sankcją to praktycznie najważniejsza konsekwencja całej regulacji.
Kto zabiera głos w sporze?
| Osoba | Ugrupowanie | Główny zarzut wobec ustawy |
|---|---|---|
| Anna Bryłka | Konfederacja | Ryzyko użycia ustawy przez rząd przed wyborami; apel do prezydenta Karola Nawrockiego o weto |
| Ewa Zajączkowska-Hernik | Konfederacja | Przyznanie szefowi MSWiA uprawnień do karania za manipulację informacyjną |
| Jarosław Zieliński | PiS | Zagrożenie dla wolności słowa, mediów i opozycji; możliwość odebrania własności bez wyroku |
Najostrzejsze głosy pochodzą z Konfederacji. Anna Bryłka wskazuje, że premier Donald Tusk, jej zdaniem, dostrzega rosyjskie wpływy w krytyce Unii Europejskiej i polityki klimatycznej, co miałoby uzasadniać sięganie po nowe narzędzia. Zajączkowska-Hernik ocenia projekt jeszcze ostrzej, co Niedziela.pl oddaje cytatem: „To jest legislacyjne dziadostwo”.
Jarosław Zieliński z PiS przypomina natomiast, że konstytucja dopuszcza przepadek mienia wyłącznie na mocy prawomocnego wyroku sądu. Jego zdaniem ustawa pozwala ominąć tę zasadę.
Co to oznacza dla Ciebie?
Dla przeciętnego obywatela najbliższe konsekwencje zależą od tego, jak szeroko zostanie zastosowana przesłanka dotycząca manipulacji informacyjnej. Osoby prowadzące kanały medialne, portale i konta o charakterze politycznym powinny śledzić dalsze losy projektu, zwłaszcza jeśli będą publikować treści krytyczne wobec polityki rządu lub Unii Europejskiej.
Istotne jest także to, że przy zamrożeniu majątku brak automatycznego wstrzymania skutków odwołania oznacza realne ryzyko przejściowej utraty dostępu do środków. Każdy, kto współpracuje z podmiotami zagranicznymi lub prowadzi działalność na styku finansów i polityki, powinien przeanalizować ewentualne konsekwencje, zanim ustawa wejdzie w życie.
Ostateczny kształt regulacji zależy teraz od decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, do którego opozycja kieruje apele o weto.
Na podstawie: Niedziela.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.