Polska atomowa: rząd negocjuje z USA warunki dla firm
Rząd prowadzi twarde rozmowy z konsorcjum Westinghouse-Bechtel o warunkach budowy elektrowni jądrowej.
Polska negocjuje z konsorcjum Westinghouse-Bechtel warunki budowy pierwszej elektrowni jądrowej, stawiając sobie ambitny cel: maksymalny udział polskich wykonawców w projekcie sfinansowanym z publicznych pieniędzy.
Gdzie stoją negocjacje?
Rozmowy między rządem a amerykańskim konsorcjum toczą się w kluczowym momencie. Według Wojciecha Wrochny, pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, strony pracują nad finalnym kontraktem budowlanym „pod klucz” (EPC – Engineering, Procurement and Construction). Umowa pomostowa z Westinghouse-Bechtel została właśnie drugi raz przedłużona — ostatnia przedłużenie nastąpiło 30 czerwca 2026 roku.
Rząd zakłada, że będzie to ostatnie takie przedłużenie. W ciągu najbliższych miesięcy ma dojść do podpisania finalnej umowy. Termin jest krytyczny: jeśli negocjacje przeciągną się poza koniec 2026 roku, mogą negatywnie wpłynąć na harmonogram realizacji projektu, który dotychczas jest wykonalny.
Czego domaga się Polska?
Polska ma jasne oczekiwania wobec konsorcjum. Przede wszystkim rząd chce, aby umowa zapewniała zintegrowaną strukturę — konsorcjum powinno działać jako jeden podmiot odpowiedzialny za całość projektu, a nie jako luźna koalicja firm przerzucających sobie problemy.
Druga kwestia to udział polskich firm. Rząd oczekuje, że polscy wykonawcy otrzymają znaczące „paczki zleceń” obejmujące zarówno projektowanie, jak i wykonawstwo. Celem jest nie tylko obecność polskich firm w tym projekcie, ale ich edukacja — zdobycie doświadczenia w budowie elementów jądrowych, które będzie mogło być wykorzystane w przyszłych inwestycjach w Polsce i za granicą.
Wrochna podkreśla, że stanowisko jest jasne: „Oczekujemy, że projekt, który jest sfinansowany z publicznych pieniędzy, będzie dawał przestrzeń do tego, żeby pojawili się polscy wykonawcy w jak największej liczbie.”
Jaki jest harmonogram projektu?
Elektrownia jądrowa ma powstać w Choczewie. Pierwszy blok planowany jest do oddania w 2036 roku. Data ta była już znana w 2023 roku, kiedy to Polskie Elektrownie Jądrowe przygotowały harmonogram — wcześniejszy termin 2033 roku okazał się nierealistyczny ze względu na opóźnienia w otrzymaniu decyzji środowiskowej.
Rząd uważa 2036 rok za „datę ambitną, ale absolutnie realną”. Prace przygotowawcze idą do przodu — wydana została druga decyzja w zakresie prowadzenia prac przygotowawczych na terenie przyszłej elektrowni. Będą tam budowane drogi dojazdowe i budynki zaplecza technicznego.
| Element projektu | Status | Termin |
|---|---|---|
| Umowa pomostowa (ostatnie przedłużenie) | Przedłużona | 30 czerwca 2026 |
| Finalny kontrakt EPC | W negocjacjach | Jesień 2026 |
| Prace przygotowawcze na terenie | Trwają | Bieżące |
| Oddanie pierwszego bloku | Planowane | 2036 |
| Wybór partnera na drugi reaktor | Przygotowanie | 2027 |
Co to oznacza dla Polski?
Projekt elektrowni jądrowej to nie tylko kwestia energetyki — to również szansa dla polskiego przemysłu. Jeśli negocjacje przebiegną pomyślnie, polskie firmy budowlane, inżynierskie i produkcyjne będą mogły uczestniczyć w jednym z największych projektów infrastrukturalnych ostatnich dekad.
Rząd jest świadomy, że musi znaleźć równowagę między maksymalizacją udziału polskich wykonawców a odpowiedzialnością konsorcjum za realizację projektu. Jak mówi Wrochna: „finalne postanowienia umowy muszą być kompromisem między maksymalizacją udziału polskich przedsiębiorców, a odpowiedzialnością wykonawcy za realizowaną inwestycję”.
Stanowisko Polski jest twarde, ale pragmatyczne. Rząd podkreśla, że „obie drużyny muszą zejść z boiska zwycięskie” — porażka któregokolwiek z partnerów byłaby porażką całego projektu. Amerykanie, zdaniem Wrochny, rozumieją cel polskich negocjacji i są optymistycznie nastawieni na znalezienie porozumienia.
Drugi reaktor: konkurencja między partnerami
Polska nie stawia wszystkich jajek w jeden koszyk. Drugi reaktor będzie budowany przez innego partnera — kandydatami są Francuzi i Kanadyjczycy. Wybór nastąpi w przyszłym roku, na podstawie obiektywnych kryteriów geologicznych, hydrologicznych i sejsmicznych.
Rząd świadomie przygotowuje wstępne raporty wykonalności dla obu potencjalnych partnerów, aby wyrównać ich szanse startowe. Każdy błąd, który Westinghouse-Bechtel popełni w Polsce, będzie działać na jego niekorzyść w kontekście ewentualnego udziału w drugiej elektrowni.
Mały atom jako uzupełnienie
Równolegle trwają rozmowy dotyczące budowy floty małych reaktorów modułowych. Orlen Synthos Green Energy złożył wniosek w Ministerstwie Energii o rozpoczęcie prac nad systemem wsparcia dla tego projektu. To pokazuje, że polska strategia energetyczna sięga dalej niż jeden wielki reaktor w Choczewie.
Projekt elektrowni jądrowej to test dla polskiej zdolności do realizacji megaprojektów infrastrukturalnych. Stawka jest wysoka — zarówno pod względem finansowym, jak i dla reputacji Polski jako wiarygodnego partnera dla inwestycji strategicznych.
Na podstawie: Rzeczpospolita. Tekst opracowany redakcyjnie.